Wybierz tytuł, aby przejść do tekstu:
Alice on a field of weed
Everyday I try to fight
To figt with myself and I try it hard
Everyting just falls apart
As I'm laying on my nees and I watch it goes by and I
Try to find another goal
But I know im too stubborn to finish it all
Found myself in a place I don't wanna be
Nothing is as it ever seem
Sometimes I dream
Oh wouldn't be so lovely
To just disappear, melt away
Find a place where sky i blue
Where everything is so safe and pure
Where noone would know my name
Spend the night figuring
Where to find a rabbit hole
Spend the night figuring
Where's that rabbit hole...
Czarny gołąb
Między jawą a snem
Jak cień bez uczuć snułam się
Nocą pokonywałam dzień
Przesypiałam smutek
Pustym śmiechem zabijałam łzy
Dobrą miną do złej gry
Zamrażałam ciągle bólem czas
Póki nie znalazłam cię
Dzisiaj z czerni wychodzę tobie na spotkanie
W piekle twych oczu ogrzewam się
Roztapia serca śnieg
Jeśli miłość nie istnieje
A ty jesteś tylko złudzeniem
To dlaczego czuje chłód
Gdy odchodzisz...
Wszystkie pierwsze słowa
Z ust spijam twych
Duszą pisze nowe zdania
Na białych kartkach maluję obraz twój
Dzisiaj z czerni wychodzę tobie na spotkanie
W piekle twych oczu ogrzewam się
Roztapia serca śnieg
Jej koniec
Pewnej zimnej deszczowej nocy
Gdy głośno huczał wiatr
Próbując swym wyciem wystraszyć czas
Ona stała sama na rozdrożu
Czekając na powóz, co zabiera donikąd
Za oknami mrok rozmazał
Łzy tęsknoty bliskich jej osób
Oby tak nie wyglądał jej koniec
Bo samotności w nim morze i pustka
Co duszę żywym ogniem pożera
Niech zgaśnie po prostu
Tulona do snu, jak co wieczór
W ostatnią podróż ciepły dotyk zabierze
Gdy pochłonie ją nicość czy wiesz
Co zostawi za sobą smutek czy śmiech?
Kto ją weźmie za rękę?
Gdy otuli ją mrok
Czy na nowo powstanie
Czy zmieni się w proch?
Noc minęła nagle skończył się sen
Zrozumiała, że jej życie toczy się
Bez sensu bez umiaru bez znaczenia
Wciąż w ramionach czyichś
Chowa się przed światem
Dzisiaj sprawi by jej życie życia było warte
By odchodząc spojrzeć dumnie
Śmierci w oczy
Gdy pochłonie ją nicość czy wiesz
Co zostawi za sobą smutek czy śmiech?
Kto ją weźmie za rękę?
Gdy otuli ją mrok
Czy na nowo powstanie
Czy zmieni się w proch?
Kołysanka
W piękny słoneczny dzień
Stanął naprzeciwko niej
Jednym ruchem ręki
Wyrwał serce
Wbił w nie szpony
Rozerwał na pół
Aż krzyknęło z bólu
Patrząc jej w oczy zdeptał
I ulotnił się
Jak marzenia o szczęściu
Zakryła, więc płaszczem pustkę w piersi
I poszła w drugą stronę
I tak właśnie wyglądał
Cudownej
Miłości koniec
Lilie
Z tafli wody znikło gdzieś
Oblicze me
Wokół ludzi tłum, który podejść chce
Dotknąć,
A nie widzi mnie
Wokół ludzi tłum
A ja sama znów
Bez uczuć bez snów
Na ich oczach konam i rodzę się
Odziana w niewinność
Ptaki złudzeń zmieniają się w puch
Czuję zapach świtu...
Wokół mnie kwitną już lilie
Kładę kwiaty na grobie twym
Nie ma cię!
Nie ma już nas!
Wokół mnie kwitną znów...
Białe lilie
Tam gdzie jestem dziś
Po tobie został kurz...
Ale wiedz...
Dobrze mi...
GDY CIEBIE NIE MA TU!
Ptaki złudzeń zmieniają się w puch
Czuję zapach świtu...
Wokół mnie kwitną już lilie
Kładę kwiaty na grobie twym
Nie ma cię!
Nie ma już nas!
Wokół mnie kwitną znów...
Białe lilie
Odejdziesz
Wszystkie ciepłe myśli
Spowił gęsty mrok
Chwilę po tym jak zniknąłeś stąd
Z granitu byłam kiedyś
Teraz jak ze szkła
O kilka słów za dużo
Za mało o dwa
Noc nie będzie długa
Tonę w deszczu strugach
Który po policzkach spływa
Burzą twą nie będę nigdy już
Kiedy będziesz bliżej
Słońce wzejdzie wyżej
Lecz utonie w żalu kiedy
Kiedy ty...
Kiedy ty odejdziesz
Chcesz w ogień wejść
Oczyścić się
Ze wspomnień co noc
Zamieniają ci w dzień
I będzie tak
Gdy zgaśnie żar
Że zniknę w popiele i ja
Chcesz w ogień wejść
Oczyścić się
Ze wspomnień co noc
Zamieniają ci w dzień
A może być tak
Że zniknę i ja
Słodko-gorzki
Zbieram zgliszcza pozostałe z zimowych dni
Chociaż sklejam rozpadają się coś jeszcze sie tli
Przede mną droga prosta nie widzę co za nią jest
Z łańcuchów zrywam się i biegne przed siebie
Coraz dalej
Coraz mocniej
Coraz bardziej chce
Coraz szybciej
Coraz głośniej
Mijam cię
Wiesz przede mną jeszcze jest
Tyle nowych miejsc
Tyle nowych barw
Nieznanych dotąd chwil
Biegnę naprzód i nie ważne, już nie ważne gdzie
Wiem że zawsze gdy upadne
Ktoś podniesie mnie
Poda dłoń i zaprowadzi gdzie na chwilę schronię się
Nie zostanę bo już wiem, ze wszystko kończy bieg
Coraz dalej
Coraz mocniej
Coraz bardziej chcę
Coraz szybciej coraz głośniej
Mijam cię
Ciągle czuję
Jak ktoś trzyma mnie
W zimnych dłoniach
Jak zaciska je
Na mej szyi
Szarpie ciało zew
Chce się wyrwać
Lecz ktoś mówi nie
Może przede mną nie ma nic
Za czym warto by biec
Co nadałoby jakiś sens
Tej matni
Nie nie żegnam się
Wiem, że po drodze jeszcze spotkam cię
Wtedy powiem Ci że
Wiesz, przed nami jeszcze jest
Tyle nowych miejsc
Tyle nowych barw
Nieznanych dotąd dni
Te same słowa
Pozwól mi słuchać tych pięknych słów
Choć mówiło je, już tysiąc ust
Powiedz to, choć już mówiłeś innym
Teraz nie zostawiaj słów
Są cieniem prawdziwych uczuć
A jednak słyszeć je chcę
Choć wiem, nie zmienią nic
Proszę a ty wciąż milczysz
Czyny są ważne nie
Słowo
Rozsądek usypia
Zabija myśli
Echem odbija się od miłości
Gaśnie
Nim zdąży zabłysnąć
Rani
Choć jest tylko dźwiękiem
To nie ty
To wspomnienia szydzą
Słów zabrakło on jest już z inną
Kolejne uszy
Kolejne usta
Następny pierwszy raz
Ostatnie żegnaj
Te same słowa, słowa, słowa...
W plecy nóż
Nie chcę już słyszeć głosów
Które w mej głowie szepczą znów
O krainie baśni w niej żyłam wiem
ze to był sen
Północ wybiła znikło
wszystko co łączyć miało nas
Wystarczyło kilka zdań
by się znaleźć w szarości dnia
Jesteś tu nie chce niczego więcej
oddycham powietrzem z twoich ust
w mych żyłach płyniesz żądasz, chcesz jeszcze
a później w plecy me wbijasz nóż
Ręce me krwawią, płynie
już po nadgarstku ciepła ciecz,
Zasnąć na zawsze tego chce lecz,
Satysfakcji nie dam ci nie
Jesteś tu nie chce niczego więcej
Oddycham powietrzem z twoich ust,
w mych żyłach płyniesz żądasz, chcesz jeszcze
a później w plecy me wbijasz nóż
Zapach zdrady
Pierwszy dotyk, pierwsze nieczyste myśli
Czy twój wzrok na niej dzisiaj ci się przyśni?
Patrzysz nie widzisz, słuchasz jej nie słyszysz
W głowie tylko dni godziny liczysz
Dobrze wiesz ze to tylko puste słowa
Wkrótce rytuał swój zaczniesz od nowa
Dobrze wiesz, ze to tylko puste myśli
Ona już nigdy po tym się nie przyśni
A później on do domu wraca do swej lubej
Patrzy jak śpi spokojnie nic nie czuje
Zapach zdrady na koszuli ma krew na rękach
A ona dusząc łzy udaje tylko, że już śpi
Nie chce myśleć o tym, co dziś było
Marzy tylko, aby więcej się nie zdarzyło
By tak jak kiedyś myślał tylko o niej...
Gdy znów wychodzi nocą
Ona już nie pyta
I chociaż kłamie w oczy
Jej uśmiech nie znika
Bo gdyby wiedział to
Co ona już od dawna wie
Na nowo życie, musiałaby ułożyć swe
A skoro tyle lat spędziła już objęciach tych
Tak bardzo boi się, że nie potrafi wyrwać z nich
Na nic się zdają jej łzy
To nie ten, dzień
Gdy w bajce jesteś królewną
To nie ta noc
Gdy sen spełnia się!
Przecież nie mogę odejść
Gdy tu byłam tyle lat
Jak mógł to zrobić?
Może to ostatni raz
Wiem, że powrócisz
Chociaż słów powoli brak
Ale zostań, choć ten jeden raz...
To nie ten, dzień
Gdy w bajce jesteś królewną
To nie ta noc
Gdy sen spełnia się!
Zapomniany
Trzymam w dłoniach srebrny klucz
Do drzwi zarośniętych bluszczem
Zapomniany ogród z dusza
Moim własnym lustrem
Nie ma tu kwiatów
Są chwile z przewaga czerwieni
Słyszę szum słów
Rzucanych na wiatr
Co chłodem muska mą twarz
Na kolanach zbieram płatki róż
Co o końcu krzyczą
Ze wszystkich rzeczy wiecznych
Miłość trwa najkrócej!
Wyjmij daty z głowy mej
Co teraz nie znaczą już nic
Nuty, co kołyszą myśli me
Nie chcą mi zagrać do snu
Melodią swą
Żegnają cię słodko
Choć ciebie nie ma tu już
Gorzki żal w oczach twych
Choć nadziei już nie ma
Czuję zapach lata
Choć od dawna już zima
Zamykam drzwi z hukiem
Myśli nie mogąc zatrzymać
Zawsze jesteś
Zawsze jesteś ze mną
Pod powiekami twój obraz mam
Dłoni ciepłych dotyk
Który ukoi żal
Wiem, że jesteś przy mnie
Choć nie potrafię zrozumieć jak
Władasz czasem, przestrzenią
Czy tęsknota silna jest tak?
Odpowiedz mi ciszo, czy jest taka miłość
Co dłużej niż mrugnięcie powiek trwa?
A co jeśli jest pokutą za szczęście
Odebrana za wcześnie,
Duszy morderstwem
Po drugiej stronie lustra słońca świecą dwa
Złudzenia, pozy, miraż, fałsz
Czy tak wygląda zmysłów spełnienie
Za miłość pokutą jest krew
Klątwa zabójcza a tylko złudzenie
Pochłoń mnie!
Zwierciadła
Podglądasz duszę mą
Przez zimną szybe
Ukradkiem jak złodziej
Pod okna skradasz się
Ukrywasz twarz
Zostawiasz ślady ust
Gdy stoję naga w pokoju
Przy kojącym blasku świec
Twój wzrok odziera
Ze wszystkich tajemnic
Mogę kłamać nie słyszysz
A wokół tyle tyle zjaw
I cieni bezimiennych
Po drugiej stronie zwierciadła
Tańczy tylko blask odbity
Lecz ty prawdę znasz
I mogę udawać, że nie czuje twych myśli
Mogę kłamać, nie usłyszysz
Wciąż patrzysz z daleka oceniasz mnie
Czuwasz, podlgądasz, bez pozwolenia
W dłoni czarna świeca
W głowie myśli jak płatki róż
Wosk topią
Żarzące się pragnienia
Skóra łaknie dotyku ust
Jesteśmy już po dwóch stronach zwierciadła
Lecz oglądasz się sprawdzając czy nie patrzę
i możesz udawać, że nie czujesz mych myśli
Możesz kłamać, nie usłyszę
Wciąż patrzę z daleka, oceniam cię
Czuwam, podlądam, bez pozwolenia
Tak już z nami jest...